Imprezy promowane:
- Poznań 18 maj
- Sopot 19 maj
- Złotoryja 19 maj
- Koszalin 20 maj
- Jamrozowa Polana 26 maj
- Jarosławiec 26 maj
- Jamrozowa Polana 27 maj
- Kozłów Biskupi 27 maj
- Żydowo 02 cze
- Gdynia 02 cze
- Grudziądz 02 cze
- Świdnik 09 cze
- Sopot 10 cze
- Warcino 16 cze
- Wrocław 23 cze
- Chalin 23 cze
- Gdynia 07 lip
- Sławno 07 lip
- Sławno 21 lip
- Osielsko 11 sie
- Osiek n.Wisłą 18 sie
- Sztum 08 wrz
- Krynica-Zdrój 08 wrz
- Toruń 15 wrz
- Sławno 22 wrz
Ostatnio na blogach użytkowników:
- Film ze Żnina pod niżej podanym linkiem dodał miroslawa.s
- NW pomocny w bieganiu dodał Kamus
- Wspomnienie dodał Kamus
Relacja z imprezy - Zauważ mnie 2012 - 1/13 Częstochowa - Radomsko
15 lutego godzina 11.15 Częstochowa. Siedzę sobie w ciepłym mieszkaniu przed komputerem. Spoglądam za okno – ogromna śnieżyca, silny wiatr, fatalna widoczność…a Jadwiga Grochowalska gdzieś w terenie między Radomskiem a Piotrkowem Trybunalskim.
Jadwiga Grochowalska o marszu:
Dokładnie dobę wcześniej nie siedziałem przed komputerem, tylko dzierżąc w dłoni ulubione kije nordic walking „miałem już w nogach” około kilkunastu kilometrów, a razem ze mną miała je pomysłodawczyni fantastycznej akcji ZAUWAŻ MNIE Jadwiga Grochowalska i dzielna podopieczna Częstochowskiego Klubu Nordic Walking Beata Łazuch. Mam wrażenie jakbym w ogóle nie brał udziału w tym maratonie z Częstochowy do Radomska – wydaje się to jakoś niewiarygodnie odległe. A jednak – okropnie bolące ścięgno Achillesa i zakwasy podudzi skutecznie pozbawiają mnie złudzeń…
Wyruszyliśmy z Częstochowy około 8.30. Wcześniej o 7 msza na Jasnej Górze w intencji osób chorych na epilepsję. Ku zaskoczeniu całej trójki nordicowców ubranych w koszulki akcji „Zauważ mnie” prowadzący Paulin nie wspomina ani słowem o św. Walentym, nie mówiąc już o osobach chorych. Przed godziną 8 pod Jasną Górę powoli schodzą się wolontariusze z VIII Liceum Ogólnokształcącego Samorządowego w Częstochowie, celem rozdawania ulotek w centrum miasta i informowania przechodniów, że 14 lutego TO NIE TYLKO ŚWIĘTO ZAKOCHANYCH. Przyjeżdża także lokalna ekipa telewizyjna, częstochowski portal. Kilka fotek, wywiadów, w międzyczasie chyba najważniejsze czyli rozgrzewka i RUSZAMY!!! Przechodząc przez centrum miasta pomyślałem sobie, że zostało jeszcze „tylko” 41 kilometrów - cała trasa wynosiła dokładnie 42km i 200 metrów – spod samej Jasnej Góry do Urzędu Miasta w Radomsku. Nie ukrywam, że lekko się stresowałem, ponieważ zawsze preferowałem wysiłek bardzo intensywny, ale jednak krótki. To dlatego na Mistrzostwach Polski w Złotoryji nie wahając się długo, wybrałem dystans 4 km o 16-stu nawet nie wspominając.
Początek marszu to to co w nordic-walking najcenniejsze – czyli aktywność ruchowa sprzyjająca rozmowom. I tak właśnie było – mieliśmy sporo czasu z Jadwigą i Beatą na wymianę spostrzeżeń odnośnie nordic-walking i zawodów w których braliśmy udział. Nie zabrakło także miejsca na tematy osobiste – w końcu nasza ukochana aktywność ruchowa łączy ludzi, czasem mam wrażenie, że wręcz na poziomie duchowym. Zaczęliśmy wszyscy solidarnie bez bucików na kijkach. Już po kilometrze bez bucików zostałem już tylko ja z Jadwigą. To oczywiście rzecz gustu – ja nawet na asfalcie preferuję moje kije boso.
W trakcie marszu przez centrum Częstochowy ogromnie przykuwamy uwagę przechodniów – i dobrze! w końcu chodzi o to aby nas zauważono. Na obrzeżach miasta niektóre z przejeżdżających samochodów pozdrawiają nas klaksonem i uśmiechem na twarzy kierowców.
Pierwsza przerwa przy tabliczce z przekreśloną Częstochową – czyli jakieś 7 kilometrów od punktu zero, choć Jadwiga wolałaby zdecydowanie wcześniej, bo jak twierdzi ubrana jest zbyt obficie i ma potrzebę zrzucenia garderoby. A propos – pogoda fenomenalna jak na ostatnie tygodnie – około -5 stopni i piękne słoneczko – idealna pogoda na narciarskie szaleństwo w Białce Tatrzańskiej, ale i na maraton nordic-walking spod Jasnej Góry do samego Radomska.
Podczas przerwy kilka łyków gorącej, pysznej, słodkiej herbatki z sokiem, przepis Jadwigi Grochowalskiej . Oczywiście w trakcie przerwy także, kilka telefonów do pomysłodawczyni akcji od zainteresowanych mediów. Ja biegnę ( przyznaję się bez kijków) do pobliskiego sklepu spożywczego po bułki – Pani od razu na wejściu z uśmiechem na twarzy stwierdza: „Zauważyłam Pana”. Kilka sekund milczenia i zrozumiałem – to moja koszulka i niezwykle chwytliwe hasło. Pamiątkowe zdjęcie – wpinamy rękawiczki i ruszamy dalej. W trakcie tego odcinka niezwykle miłe spotkanie – z naprzeciwka mijamy „swego” człowieka, który z kijami, dużym plecakiem i bujną brodą na twarzy maszeruje z Radomska do Częstochowy. I znów magia nordic podziałała. Krótkie ale jakże przyjemne spotkanie – rozmowa o akcji i jakie błahe, a równocześnie istotne pytanie w naszym kierunku: „powiedzcie jak to w końcu jest - jak zachować się w przypadku napadu padaczki stojącej obok Ciebie osoby?”. Przybijając piątkę życzymy sobie szerokiej drogi i wszyscy ruszamy dalej.
Mniej więcej w połowie trasy, tuż przed Kłomnicami spory kryzys dopada inicjatorkę całego zamieszania. Ogromny ból łydki i palca, który „lekko” ucierpiał w zeszłorocznym marszu. Z obowiązku zawodowego, ale przede wszystkim koleżeńskiego zatrzymuję się i rozciągamy Jadwidze bolące podudzie. Za kilkanaście minut jesteśmy w Kłomnicach – 20 km już za nami- Jadzia usilnie próbuje znaleźć miejsce gdzie można byłoby coś skonsumować, ale my z Beatą doskonale wiemy że w Kłomnicach nie uświadczysz miejsca gdzie ktoś mógłby Ci zaserwować coś gorącego.
Tak więc kolejna krótka przerwa, w której zadowalamy się niezawodną bułką z czosnkowym pasztetem i wpinamy rękawiczki. Po tej przerwie o dziwo czuję się jak ryba w wodzie. Doskonałe tempo – szczęśliwy jestem mając piękny przydrożny pas zieleni, w który moje kije wbijają się jak w masło, a ja mogę rozkoszować się przyjemnością chodzenia z kijami z wydłużonym krokiem i mocnym wypchnięciem ręki za biodro. W Kłomnicach zmieniłem garderobę na moich stopach – chcąc uniknąć odparzeń zmieniłem skarpety i buty. I po 30 kilometrze mam wrażenie, że ta druga para butów nie przysłużyła się zbyt dobrze moim kończynom dolnym, ponieważ zacząłem stopniowo odczuwać ból lewego ścięgna Achillesa, a po chwili prawego. Jadwiga ewidentnie od połowy trasy miała kryzys ale jako człowiek przepełniony wolą walki dzielnie parła do przodu.
Około 6 kilometrów przed Radomskiem robimy ostatnią przerwę. Nagle podjeżdża do nas srebrno-niebieska Kia i policjant pyta do którego kościoła idziemy. Całą trójką jesteśmy przekonani, że to dobre poczucie humoru przedstawiciela władzy, ale on poważnie stwierdza, że otrzymał informację o pielgrzymce z Częstochowy . W tym czasie dostajemy telefon, że prezydent Miasta Radomsko, urzędnicy, telewizja i grupka dzieci rozdających ulotki czekają na nas w centrum miasta. Tak więc ruszamy, ostro podkręcając tempo – w końcu nie wypada się spóźniać. Ku zaskoczeniu tempo i to naprawdę niezłe narzuca sama Jadwiga, która jeszcze niedawno miała spory kryzys. Z Beatą nie pozostaje nam nic innego jak solidarnie wrzucić piąty bieg – tym bardziej, że sytuacja jest dla nas bardzo zabawna – bo od tego momentu zajmujemy cały pas jezdni dzięki eskorcie policyjnej liczącej dwa auta marki Kia. Do Radomska wchodzimy co najmniej jak uczestnicy Tour De Pologne, auta zwalniają, a my coraz bardziej przyspieszamy – adrenalina daje się we znaki. Ja nie czuję już Achillesów, natomiast mięśnie czworogłowe uda mam wrażenie, że zaraz eksplodują. Końcówka w naszym wykonaniu była niezwykle szybka. Cała sytuacja, była wyjątkowa i tak samo też motywowała. Niektórym może wydawać się to śmieszne, inni zgodzą się ze mną, że człowiek może poczuć się fantastycznie – całą trasę pokonujesz w ciszy i spokoju, kontemplując wielokrotnie ze sobą, żeby na kilku ostatnich kilometrach poczuć się jak osoba medialna. A w tym wszystkim to co NAJWAŻNIEJSZE – wiesz, że komuś pomagasz. Wszyscy byliśmy niezwykle zmęczeni ale przede wszystkim ogromnie szczęśliwi.
W tym miejscu chciałbym jeszcze raz serdecznie podziękować za wspólny marsz organizatorce całej akcji Jadwidze Grochowalskiej, koleżance Beacie i Urzędowi Miasta w Radomsku za miłe przyjęcie – naprawdę zachowanie przedstawicieli władz Radomska godne najwyższych pochwał.
Ja tymczasem idę do zamrażarki po lód, który zaraz spocznie na moim lewym ścięgnie Achillesa.
Z pozdrowieniami dla wszystkich nordicowców portalu chodzezkijami.pl
Michał Zarębski
Częstochowski Klub Nordic Walking Miza-REH
Panel logowania:
- Zaloguj się
- Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!
Pogoda
- Dane pogodowe dostępne po zalogowaniu!
Ostatnio na forum:
-
widget
dodano: 15 maj 00:54 -
Transport z Inowrocławia
dodano: 14 maj 21:28 -
Bieszczady - 5 edycja Pucharu Polski
dodano: 04 maj 19:36 -
Polanica Zdrój 05.05.2012 - dojazd z rejonu Rybnika/Katowic
dodano: 19 kwi 20:00 -
Grand Prix Gdańska 14.04.2012
dodano: 16 kwi 22:05
Obecnie na stronie:
-
Wac58
aktywny od: 9 minut -
gsiemiatkowska
aktywny od: 19 minut










